Była czarodziejką wśród garów, patelni i misek. Wszystko, co wychodziło spod jej ręki było wypełnione miłością i zaangażowaniem. Gdy kucharzyła, ponętna woń jej potraw niosła się poza ściany mieszkania, pobudzając zmysły sąsiadów. Każde zwykłe danie było bardziej finezyjne. Nigdy nie pokusiła się o gotowanie z przepisu. Nie, to nie było w jej stylu. Zawsze wpadła szczypta więcej "czegoś"... Zawsze mąka "zabierała" więcej niż w recepturze, albo przypraw było mało, były nie takie. Nawet najdrobniejszą zmianą tworzyła niesamowite dzieło. Była jedyna w swoim rodzaju i wszystko, co robiła było jedyne takie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz